Dlaczego liczba owiec w Polsce tak bardzo zmalała?
Owca jest dawcą runa i bez niej nie ma polskiej wełny. Ile właściwie mamy dziś owiec w Polsce? Według aktualnych danych liczba owiec wynosi ok. 270 tys. (dane za 2023 r.). Wyobraźcie sobie, że w latach 80. mieliśmy ich dużo, dużo więcej. Pogłowie owiec wynosiło wówczas 5 mln.! Byliśmy prawdziwą potęgą. Pozostało ok. 5% owiec. To przemawia do wyobraźni i automatycznie uruchamia pytanie: co się właściwie stało? Dlaczego liczba owiec tak gwałtownie zmalała? Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie, a nie jest to proste, bo winowajców jest kilku.
Wolny rynek
Na przełomie lat 80. i 90. nasz kraj przeszedł transformację. Skończył się czas centralnego planowania. Rolnicy nie byli przygotowani do funkcjonowania w trudnym, zmiennym systemie wolnej gospodarki. Zniknęły niektóre rynki zbytu. Warto wiedzieć, że pod koniec lat 80. niemal co druga polska owca była merynosem. Wełnę z polskich merynosów eksportowano przede wszystkim do krajów RWPG (Rada Wzajemnej Pomocy Gospodarczej) na potrzeby armii, np. armii radzieckiej. Ten kierunek eksportu bezpowrotnie się skończył.
Spadek popytu oraz nadwyżka wełny na rynku europejskim wpłynęły na drastyczny spadek cen skupu runa owczego. Owczarstwo ukierunkowane na wełnę przestało być tym samym opłacalne.
Merynos z Australii i Nowej Zelandii
Europę od lat zalewała wełna z Australii i Nowej Zelandii. W tych krajach produkcja wełny jest znacznie tańsza z uwagi na sprzyjające hodowli warunki klimatyczne oraz duże połacie ziemi do wypasu. Ponadto podstawą hodowli jest w tych krajach merynos australijski, który odznacza się bardzo cienką, jednolitą, a zatem bardzo pożądaną przez rynek tekstylny wełną. O ile import tej wełny, który odbywał się od wielu lat nie rozstrajał polskiego rynku owczarskiego, w sytuacji, gdy zmalało zapotrzebowanie na wełnę, zagroził poważnie przyszłości naszych owiec.
Tekstylia z tworzyw sztucznych i szybka moda
Rynek zalały tekstylia z tworzyw sztucznych. Ich przewagą była niska cena. Klient nie chce płacić za drogi, dobrej jakości sweter, marynarkę czy garnitur, który będzie miał na lata. Wiele osób wybiera kupno „plastikowego” ubrania, który posłuży na jeden, maksymalnie dwa sezony, a potem stanie się śmieciem. Podobnie jest z innymi produktami tekstylnymi. Kiedy widzieliście ostatnio w sklepie koc z prawdziwej wełny? Rynek mody nakręca zainteresowanie nowymi fasonami, kolorami i emblematami. I byłoby to ok, gdyby nowe produkty miały długi czas życia i służyły nam tak, jak powinny. Tymczasem mamy „plastikowe” koszulki na lato, w których się pocimy oraz „plastikowe” swetry na zimę, które nie grzeją. Trudno wełnie konkurować na takim rynku. Jednak jest iskierka nadziei. Coraz więcej ludzi odwraca się ku naturze. Trwa również wielka dyskusja o trwałości produktów (w kontekście redukcji ilości śmieci), w której wełna może w końcu pokazać się od jak najlepszej strony. Bo sweter z wełny nie jest na chwilę, ale na lata. Jeżeli to podejście stanie się trendem jest nadzieja dla wełny, a w rezultacie również owcy.
Program ochrony bioróżnorodności nadzieją dla polskiego owczarstwa
Produkcja wełny przestała się opłacać. Hodowla owiec w Polsce została więc przekierowana na mięso. W naszym kraju nie ma jednak kultury spożywania jagnięciny, więc i tutaj hodowcy są zależni od zainteresowania tym produktem za granicą. Polskie owczarstwo znalazło się nad krawędzią, liczba owiec gwałtowanie zmalała a pod znakiem zapytania stanęło zachowanie polskich ras owiec. Nadzieję stanowi Programy Ochrony Zasobów Genetycznych Zwierząt Gospodarskich, którego celem jest, jak czytamy na stronie Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa:
zachowanie rodzimych ras zwierząt poprzez wspieranie i utrzymanie hodowli lokalnych ras odpowiednich gatunków zwierząt zagrożonych wyginięciem, objętych programem ochrony zasobów genetycznych.
Program wpisuje się więc w szerszą logikę zachowania bioróżnorodności wśród zwierząt gospodarskich. O samym programie napiszemy więcej w innym wpisie. W każdym razie dzięki temu programowi liczba owiec zaczęła nieznacznie wzrastać. Tutaj natomiast sygnalizujemy, że gospodarstwa posiadające tzw. stada zachowawcze owiec, mogą – dzięki dotacji – zadbać o właściwy dobrostan zwierząt, co może przełożyć się na jakość runa (np. brak głodowych ubytków w okrywie wełnistej). Oczywiście runo to nie będzie idealne, jako że większość takich hodowli ukierunkowana jest na mięso.
Jaka jest obecnie liczba owiec w Polsce?
Wiemy już, że najnowsze dane wskazują na ok. 270 tys. owiec. Czy wszystkie żyją w górach? To mit! Owce hodowane są we wszystkich województwach. Istnieją rasy owiec przystosowane do życia na terenie nizinnym oraz rasy potrafiące przetrwać w trudnych warunkach górskich. Ma to związek z czynnikami klimatycznymi i adaptacją poszczególnych ras do temperatury i wilgotności, a do charakteru dostępnego pokarmu (roślinność). Hodowle ukierunkowane na wełnę dotyczą przede wszystkim terenów nizinnych.
Spójrzcie proszę na poniższą mapę, która przedstawia liczbę owiec w poszczególnych województwach. Największe skupisko występuje w Małopolsce, co można wyjaśnić znaczeniem owiec dla kultury regionu Podhala. Jednak owce są obecne także w innych województwach, co stanowi potencjał dla polskiej wełny.
Bibliografia
Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (b.d.). Informacje – Pakiet 7. Zachowanie zagrożonych zasobów genetycznych zwierząt w rolnictwie. Pobrano z: https://www.gov.pl/web/arimr/informacje—pakiet-7-zachowanie-zagrozonych-zasobow-genetycznych-zwierzat-w-rolnictwie4
Czaplicki, Z. (2024). Polskie owczarstwo w 2022 roku. Przegląd Włókienniczy – Włókno, Odzież, Skóra, 1(2), 37–41. https://doi.org/10.15199/60.2024.2.3
Doberczak, A. (1954). Wełnoznawstwo. Państwowe Wydawnictwo Naukowe.
Rokicki, T. (2005). Produkcja wełny w Polsce i na świecie. Przegląd Włókienniczy – Włókno, Odzież, Skóra, 3.
Rokicki, T. (2015). Sytuacja ekonomiczna gospodarstw owczarskich w Polsce. Zeszyty Naukowe SGGW – Ekonomika i Organizacja Gospodarki Żywnościowej, 111, 123–130. https://doi.org/10.22630/EIOGZ.2015.111.39
Fot. Owce, Stado, Pfrech. Autor: anaterate. Źródło: Pixabay
