Barwniki i Wełna
|

Barwniki i Wełna – kolektywny projekt Dzikich Barw

BARWNIKI I WEŁNA to nowy, kolektywny projekt Dzikich Barw. Jego główną bohaterką jest wełna pochodząca od owiec utrzymywanych w Polsce. W ramach projektu próbki wełny zostaną uprzędzione oraz zafarbowane przy użyciu naturalnych barwników. Każdy etap przedsięwzięcia – od pozyskania wełny po jej barwienie – opiera się na zaangażowaniu społeczności. Celem projektu nie jest porównywanie efektów barwienia w ściśle powtarzalnych warunkach, lecz stworzenie przestrzeni do wspólnego, praktycznego doświadczania farbierskiej pracy z polską wełną od różnych ras owiec.

Zachęcamy do lektury wywiadu z pomysłodawczynią oraz główną koordynatorką projektu BARWNIKI I WEŁNAAleksandrą Bystry z Dzikich Barw.

Barwniki i Wełna
Fot. Dzikie Barwy.

Projekt Polska Wełna: Droga Olu, chciałabym porozmawiać z Tobą o nowym projekcie Dzikich Barw – Barwniki i Wełna. Już samo zestawienie słów brzmi intrygująco i kradnie serca wełnianych rękodzielników. Ale co faktycznie kryje się pod nazwą BARWNIKI i WEŁNA? Co to za projekt?

Dzikie Barwy: To jest projekt, który ma kilka funkcji i odsłon. Technicznie i logistycznie jest to działanie zespołowe, które polega na zgromadzeniu wełny w postaci runa lub czesanki, uprzędzeniu jej i pofarbowaniu na wiele kolorów, za pomocą roślin barwierskich. To oczywiście duży skrót, bo założenia są szerokie. BARWNIKI i WEŁNA mają połączyć wełnę i barwienie naturalne w przestrzeni publicznej oraz w naszych głowach, mają popularyzować oba zagadnienia.

Po pierwsze, BARWNIKI I WEŁNA mają upowszechnić tematykę polskiej wełny, bo w projekcie korzystamy jedynie z wełny owiec żyjących na terenie Polski. Pragniemy pokazać, jak wiele tych owiec jest, jak wielu jest pasjonatów i hodowców, jak różne są rasy owiec i wełna z nich pochodząca. Chcemy zwrócić uwagę na fakt, że nasza rodzima wełna jest wartościowa, że warto się nią zająć, że daje bardzo bogaty i różnorodny materiał twórczy – do tkania, dziergania, filcowania oraz innych form działalności rzemieślniczej. Każdy hodowca, opiekun owiec, każda owca będzie uhonorowana w projekcie i nie pozostanie anonimowa.

Po drugie chcemy ponownie – jak w poprzednich edycjach naszych projektów kolektywnych – upowszechnić naturalne farbowanie surowcami roślinnymi. Pragniemy dać inspirację i wsparcie wielu osobom, które będą samodzielnie farbowały wełnę zebraną i uprzędzioną dla projektu. Ta odsłona ma pokazać, jak różnie włókna przyjmują barwniki, jak szeroką paletę barw możemy uzyskać oraz że jest to dostępne, możliwe do zrobienia w warunkach nieprofesjonalnych. Filarem jest więc przybliżenie uczestników projektu oraz licznych odbiorców do naturalnych włókien i barwników.

PPW: Na stronie piszesz, że to projekt kolektywny. W kolektywnych przedsięwzięciach możemy wykorzystać mądrość wielu ludzi, aby tworzyć weryfikowalną wiedzę (Wikipedia). Możemy korzystać z mocy obliczeniowych wielu komputerów, aby poszukiwać życia pozaziemskiego (SETI). Ale kolektywność – jak udowadniasz – może sprawdzić się również w temacie barwienia wełny. Dlaczego wybrałaś taką formułę projektu? Na czym ona polega?

DB: Po zebraniu i uprzędzeniu wełny, podzielimy ją na wiele małych próbek i roześlemy do wielu osób, które zgłosiły się do projektu (do części farbiarskiej). Każda osoba otrzyma więc zestaw 8-12 próbek przędzy z tyluż ras owiec, rośliny do barwienia i recepturę. Farbowanie więc zostanie podzielone na ponad 20 osób, z których każda podaruje swój czas i energię. Może potem będą kolejne cykle i nabory, zależnie od ilości wełny, którą zbierzemy. Taka formuła – kolektywna – nie jest konieczna, wręcz trudniejsza, bo powoduje, że mnożymy liczbę zmiennych na drodze do koloru – wszak każda osoba farbuje w innej wodzie, w innym garnku, ma inne umiejętności, doświadczenie. Ale kolektywny charakter niesie konkretne wartości.

Edukacyjnie – szerzymy wiedzę o barwnikach roślinnych, a wiedza utrwala się najlepiej w praktyce. Wobec tego udostępniamy możliwość praktycznego działania większej liczbie osób.

Artystycznie – w poprzednich edycjach projektów zbiorowych odebrałam od uczestników bardzo dużo wiadomości świadczących o tym, że warto, że my ludzie potrzebujemy takich inicjatyw. Była tam masa wdzięczności, ale i czystej radości, zachwytu nad pracą z kolorem. Te emocje towarzyszą barwieniu roślinami i dlatego warto, by więcej osób ich doświadczyło. Sporo osób po raz pierwszy sięgnęło po rękodzieło lub konkretnie po roślinne barwniki, wiele się odważyło i zainspirowało do własnych dalszych działań. Ponadto z wielowątkowości powstają wizualnie ciekawe dzieła, paleta kolorów jest szersza niż przy farbowaniu przez jedną osobę (wpływają na to zmienne – woda, naczynia, czas farbowania, doświadczenie itd.).

Psychologicznie i wspólnotowo – dla mnie idea podzielenia farbowania na wiele par rąk służy budowaniu społeczności, zaangażowania, wspólnej drogi. Widzę ogromny sens w dawaniu innym osobom zachęty, inspiracji, motywacji, w obdarowywaniu zaufaniem, zadaniem – to powoduje, że nam wszystkim bardziej się chce, że stajemy w gotowości. Czujemy się częścią większej całości, jesteśmy potrzebni, ważni, porzucamy poczucie oddzielenia, samotności, niemocy, niekompetencji. Działamy dla większego celu, dobra, dla idei i piękna. Często raźniej jest zacząć, gdy wiemy, że inni są na tym samym etapie. Dodatkowo, na koniec oglądanie swojej pracy wśród próbek innych osób budzi wzruszenie, wdzięczność i poczucie spełnienia: uczestniczę w tym, to żyje naprawdę, zrobiłam, dokonałam, jest nas wielu i jesteśmy podobni.

Podkreślam, że tu kolektyw służy spełnieniu naszych wyższych potrzeb 🙂 Dużo szybciej, taniej i bardziej „naukowo” byłoby pofarbować wszystkie próbki u jednej osoby w stałych warunkach laboratoryjnych.

Barwniki i Wełna
Fot. Dzikie Barwy.

PPW: Co było punktem zapalnym? Jakie zdarzenia, pytanie i potrzeby zrodziły projekt BARWNIKI i WEŁNA?

DB: Projekty kolektywne ogłaszam co roku od 2020 r. W tym roku głowiłam się, jaka roślina ma być bohaterką nadchodzącej edycji i nie mogłam się zdecydować, więc odłożyłam temat. Równolegle przygotowywałam się do bardzo intensywnego warsztatu farbowania wełny, miałam nauczać mistrza farbiarstwa z Maroka. Planowaliśmy barwić wełnę z Gór Atlas oraz z polskich owiec. W toku przygotowań do warsztatu zaczęłam gromadzić wiedzę oraz materiały, poznałam prządki, hodowców. Zakupiłam lub otrzymałam zestawy edukacyjne w postaci runa, czesanki i przędzy. Jeden z nich Ty Ewo sprezentowałaś! To wszystko miało przysłużyć się organoleptycznemu porównaniu wełen z różnych stron świata, ras owiec. Mieliśmy w planach je oczywiście pofarbować.

Niestety ostatecznie Marokańczyk nie dotarł do Polski (z powodów rodzinnych). Codziennie patrzyłam na kartony z wełnami od wielu owiec, czułam, że leży tam potencjał i trzeba go prędzej czy później wydobyć. Gdy już przearanżowaliśmy plany w pracowni i opadł kurz po niedoszłym warsztacie, podjęłam decyzję, że nowa edycja projektu zbiorowego będzie właśnie o wełnie.

PPW: Projekt składa się z kilku etapów i został szczegółowo opisany na stronie Dzikich Barw. Proszę, przedstaw je naszym odbiorcom skrótowo.

DB: Harmonogram wygląda tak:

1. Zbiór wełny – osoby chętne wysyłają wełnę ze swoich owiec w postaci runa lub czesanki. Dla projektu konieczne jest, aby wiedzieć, w którym mroku była strzyża, jaka to rasa owcy, skąd ta owieczka (powiat, gmina). Wełny i ich darczyńcy zostają podpisani w projekcie.

2. Przędzenie – z przesłanej wełny powstaje przędza. Zajmuje się tym jedna osoba, aby wszystkie nitki były podobnej grubości, skrętu itd. Dzięki temu porównanie kolorów będzie bardziej miarodajne.

3. Podział wełny na zestawy – uprzędziona wełna zostaje podzielona na małe porcje i pogrupowana w zestawy. W każdym z zestawów znajduje się wełna z kilku różnych ras owiec.

4. Przygotowanie materiałów do barwienia, receptur, instrukcji postępowania z wełną.

5. Wysyłka zestawów wraz z barwnikami i instrukcją do osób zgłoszonych do farbowania.

6. Farbowanie – uczestnicy projektu farbują wełnę, następnie odsyłają ją do nas wraz z opisem procesu i swoich wrażeń.

7. Katalogowanie materiałów i publikacja. Prezentacja efektów projektu nastąpi po otrzymaniu zestawów wełen pofarbowanych. Na początku online, kolor po kolorze, sukcesywnie.

PPW: Podstawą pracy będzie wełna o różnych parametrach, jednolita i mieszana, jasna i ciemna, cienka i gruba. To na pewno duże wyzwanie, gdyż do barwiarek trafi półprodukt, a więc przędza. I to nie byle jaka, bo uprzędziona ręcznie przez doświadczoną prządkę – Karolinę Łomnicką z Tworów Sztuki. Opowiedz proszę o kulisach tej współpracy.

DB: Bez Karoliny ten projekt nie miałby racji bytu i jestem ogromnie wdzięczna, że podjęła się tego wielkiego zadania. Nie znamy się osobiście (na razie ;)) a jedynie z mediów społecznościowych, gdzie podglądamy swoje działania. Latem, gdy zbierałam materiał edukacyjny w postaci wełen z wielu ras owiec, Karolina podesłała w prezencie paczkę z pięknymi motkami: cakiel, alpaka, owca pomorska. Te wełny do mnie przemówiły, niosły tak silną energię, że chciałam wciąż je dotykać, oglądać, otulać się nimi. Poza tym były uprzędzione w sposób absolutnie mistrzowski, równe drobne nici, podwójnie skręcane. Plastyczne, pięknie podane. Wiedziałam, że takie łatwiej się farbują.

Kiedy urodził się pomysł projektu BARWNIKI i WEŁNA, postanowiłam nie szukać wielu osób do przędzenia, tylko zapytać jednej i od razu wiedziałam, że Karolina będzie pierwsza. Również dlatego, że bardzo prosto się komunikowałyśmy, zadaniowo, konkretnie, esencjonalnie, do brzegu, do brzegu. W takich dużych projektach potrzeba zadaniowości i wytrwałości. Zapytałam i zgodziła się! Wtedy się po prostu bardzo się ucieszyłam, ale przyznam, że dopiero teraz widzę, o co prosiłam, bo nie zdawałam sobie sprawy, jak dużo pracy jest z obróbką wełny i ile roboczogodzin to zajmuje. Często runo trzeba przebrać i wyprać. W didaskaliach przypomnę, że pracujemy wszyscy pro bono, czyli dla idei i radości. W tym projekcie nie ma wynagrodzeń. Chyba tylko prządki zrozumieją, jaki ogrom działań jest na barkach i w dłoniach Karoliny. Ile kilogramów przędzy powstanie, tego na razie nie wiemy!

PPW: Zapowiada się gorący czas, w przenośni i dosłownie. Oczami wyobraźni widzę te wszystkie domowe kotły z bulgoczącym wywarem do barwienia. Masz doświadczenie w realizacji podobnych przedsięwzięć. Jak będzie przebiegał obecny? Czego się spodziewasz, a czego obawiasz?

DB: Prawdopodobnie całość zajmie od kilku do kilkanastu miesięcy. Dużo zależy od tego, ile wełny otrzymamy, ile czasu będzie potrzebowała Karolina na uprzędzenie i czy będą kolejne serie farbowania. Takie projekty przyjmuję z dobrodziejstwem inwentarza, to znaczy, że nie nastawiam się na spektakularne sukcesy ani porażki. W związku z tym nie mam obaw, jestem wdzięczna, że to się po prostu dzieje. Nie chcę też obciążać tematu oczekiwaniami czy zmartwieniami. Dziś czuję bardzo dobrą, czystą i silną energię wokół naszego projektu, ale to długi proces i wypadkowa czasu, sił i chęci wielu osób. Z ciekawością będę obserwować, jak się to rozwinie. Technicznie wyczuwam, że będzie ciekawie oglądać i prezentować kolory w zmiennym świetle, bo teraz słońce jest stosunkowo nisko, ale z czasem dni będą bardzo jasne i to wpłynie na percepcję koloru. Spodziewam się też, że zrobimy kawał dobrej roboty w służbie naturalnym włóknom i barwnikom.

PPW: W BARWNIKACH I WEŁNIE odnosisz się do ras owiec chowanych i hodowanych w Polsce to temat, który mocno wraz z Maksymilianem Perzyńskim eksploruję w Projekcie Polska Wełna. Jakie aspekty odnośnie do ras owiec są szczególnie interesujące dla Ciebie?

DB: Dla mnie najciekawsze jest włókno i to, w jaki sposób zachowuje się ono w barwieniu. Interesuje mnie paleta kolorów i odcienie, które – jak zakładam – będą różnorodne, w zależności od rasy owcy, koloru naturalnego wełny, typu włosa itd. W naturalnym farbowaniu włókno jest jedną z głównych zmiennych, przy zastosowaniu tej samej receptury i warunków możemy z jednego surowca barwierskiego uzyskać wiele barw. Podobnie jest z włóknami pochodzenia roślinnego, jeden gatunek ma wiele odmian, a i one mogą dać różne włókna. Chcemy pokazać, że każda wełna owcza jest inna, bo i każda owca jest inna. Niestety nie jesteśmy w stanie zająć się innymi szczegółami, jak dieta, sposób wypasu, wiek zwierzęcia. A to także najprawdopodobniej ma wpływ na kolory. W obecnym projekcie zbieramy wełnę oraz informacje o miejscu życia danej owcy, jej rasie, dacie strzyży. Zrobiłam taką poglądową próbę na 12 przędzach, różniących się rasą owcy, barwą włókna, sposobem przędzenia. Każda rasa owcy pofarbowała się nieco inaczej, to są niuanse, ale istotne dla osoby pracującej z kolorem. I te niuanse i różnice będziemy eksplorować na większą skalę.

PPW: Na półce mam Twoją książkę o barwieniu. Czy BARWNIKI I WEŁNA zakończą się publikacją? Jakie będą efekty projektu?

DB: Efektami pracy wielu osób będą próbki wełny pofarbowanej na wiele kolorów. Te próbki pokażemy w zbiorczej publikacji, wraz z innymi ważnymi materiałami: planujemy przedstawić każdą wełnę, pokazując ją w formie runa, czesanki i niebarwionej przędzy. Wszystko będzie podpisane – zarówno owca, jak i jej opiekun, osoba farbująca, roślina dająca kolor, każdy znajdzie swoje miejsce. Będzie to publikacja online, w formie zdjęć, grafik, na stronie dzikiebarwy.com oraz w pliku do pobrania.

Oczywiście wspaniale byłoby wydać książkę podsumowującą projekt. Nie mamy budżetu na druk, ale jeśli z czasem okaże się, że moglibyśmy zrobić zbiórkę lub pozyskać grant na wydanie drukowanego katalogu z tego projektu, to kto wie.

PPW: Bardzo dziękuję za odpowiedzi i życzę wszystkim uczestnikom dobrej zabawy w barwieniu wełny od polskich owiec.

DB: Dziękuję za rozmowę i wsparcie dla projektu 🙂

Więcej informacji o projekcie BARWNIKI I WEŁNA znajdziecie na stronie internetowej Dzikich Barw.

Fot. (wyróżniająca wpis) Barwniki i Wełna. Autor: Dzikie Barwy.

Podobne wpisy

  • |||

    Centrum Pasterskie w Koniakowie

    Centrum Pasterskie w Koniakowie to zagroda edukacyjna założona i prowadzona przez Marię i Piotra Kohutów. Jej celem jest promocja kultury pasterskiej Beskidu Śląskiego. Prezentowane tu pasterstwo ma charakter transhumancyjny, czyli polega na sezonowym przepędzaniu owiec, pod nadzorem pasterzy, ustalonymi szlakami z pastwisk nizinnych na górskie hale. Kohutowie posiadają stado owiec górskich składające się z 400 maciorek, które stanowią centrum ich życia zawodowego i prywatnego. Piotr Kohut jest znanym bacą mistrzem, uprawiającym wspomniane pasterstwo transhumacyjne. Jeżeli uwzględni się owce sąsiadów, stado podczas wypasu liczy ok. 1000 sztuk.

    Wpis o Centrum Pasterskim w Koniakowie otwiera ten rok na stronie Projektu Polska Wełna nieprzypadkowo. Organizacja Narodów Zjednoczonych ogłosiła rok 2026 Międzynarodowym Rokiem Pastwisk i Pasterzy. Nasz wpis jest wyrazem uznania dla ludzi związanych bezpośrednio z pasterstwem. Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o inicjatywie ONZ, zajrzyjcie na stronę Twory Sztuki.

    We wpisie skupiłam się na wełnie, będącej ważnym elementem pracy edukacyjnej Centrum Pasterskiego. Jest ona prezentowana w Centrum, a z wełny powstają przeróżne wyroby, w tym – tak pożądana przez dziewiarki i dziewiarzy – przędza!

  • |

    2026 – Rok Polskiej Wełny

    2026 – Rok Polskiej Wełny to inicjatywa Karoliny Łomnickiej – artystki, muzealniczki i przede wszystkim prządki, działającej w internecie pod szyldem Twory Sztuki. Tematem przewodnim jest wełna od polskich owiec. Rok Polskiej Wełny ma zmobilizować rzemieślników oraz artystów do sięgania po naszą wełnę oraz do budowania relacji z lokalnymi hodowcami owiec.

  • Mity o polskiej wełnie

    Mity o polskiej wełnie są żywe zarówno w środowisku dziewiarskim, jak i poza nim. Wynikają z niedopowiedzeń lub krzywdzących uogólnień. Warto o nich rozmawiać i mierzyć się z nimi. Zebrałam najczęściej spotykane mity i przedstawiłam je na posterach przygotowanych specjalnie na Święto Owczej Wełny we Wdzydzach. Te postery są owocem współpracy z inicjatywą Owce w Polsce, o której niebawem usłyszycie więcej. Wracając do mitów – jedni mówią, że polska wełna w ogóle nie istnieje, inni podkreślają, że zawsze gryzie, a jeszcze inni kojarzą polską wełnę wyłącznie z Zakopanem i okolicami. Zapraszam Was do przejrzenia najczęściej spotykanych mitów. A może spotykacie się z innymi fałszywymi przekonaniami na temat polskiej wełny?

  • |

    Czyszczenie i pranie wełny. Wprowadzenie

    Czyszczenie i pranie wełny pozwala na usunięcie z niej zanieczyszczeń, potu oraz nadmiaru tłuszczu. Te czynności można rozpocząć jeszcze przed strzyżą. Jednak częściej czyści się i pierze wełnę potną, czyli ostrzyżoną od niemytej wcześniej owcy. Wełnę czyszczą i piorą zarówno małe pracownie rzemieślnicze (na mniejszą skalę), jak i potężne zakłady – tzw. pralnie wełny. Niniejszy wpis stanowi wprowadzenie do czyszczenia oraz prania wełny i otwiera cykl wpisów poświęconych temu zagadnieniu. 

  • |

    Czy wełna gryzie?

    Czy wełna “gryzie”? To pytanie często pada z ust dziewiarek i dziewiarzy, wybierających włóczki do swoich projektów. Zjawisko “gryzienia” odnosi się do dyskomfortu, który może odczuwać osoba odziana w wełniane ubranie. To, czy “gryzienie” się pojawi, jest zależne od wrażliwości danej osoby. Jedni zgłaszają dyskomfort niemal przy każdej wełnie, inni mogą nosić ubrania wykonane z określonego typu włóczek, a jeszcze inni mogą narzucać na siebie rzeczy udziane z dowolnej włóczki. Odczucie “podgryzania” jest więc mocno subiektywne i osobnicze. Ale czym właściwie jest “gryzienie”? Od czego zależy? A w końcu, czy wełna z polskich owiec “gryzie”?

  • Charakterystyka owczej wełny

    Czytając o poszczególnych rasach owiec – spotkacie się z parametrami opisującymi wełnę. Taka charakterystyka owczej wełny mówi wiele o cechach runa i składających się na niego włókien. Na pewno słyszeliście o tym, że włókna merynosa są bardzo cienkie, a wrzosówki grube. To jeden z parametrów, jakie wykorzystuje się do oceny owczej wełny. Używa się ich wiele. Do bardziej znanych należą kolor, grubość czy długość włókna. Do mniej natomiast otwartość runa. Warto je znać, gdyż pozwalają nam zrozumieć, co można uprząść z wełny danej owcy, czyli jaka powstanie z niej przędza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *