Wełna owcy romanowskiej. Owca Miesiąca!
Owca romanowska ma wełnę mieszaną. Składa się przede wszystkim z trzech typów włókien – puchu, włókien rdzeniowych i włókien przejściowych – które tworzą zespoły włosowe zwane kosmykami. Puch ma kolor biały, a włókna rdzeniowe czarny, dzięki czemu wełna zyskuje siwoniebieską barwę. Włókna puchowe przeważają w runie, co nadaje mu miękki chwyt – rzadką cechę w wełnie mieszanej. Jej obróbka jest bardziej wymagająca niż obróbka wełny jednolitej, w szczególności gdy zechcemy ograniczyć się do włókien puchowych. Przędza z mieszanych włókien wełny owcy romanowskiej umożliwia realizację różnorodnych projektów dziewiarskich i przypadnie do gustu przede wszystkim miłośnikom wyrobów o rustykalnym charakterze, którzy nie odczuwają dyskomfortu w kontakcie z grubszą wełną. Owca romanowska jest drugą Owcą Miesiąca!

Ilustracja towarzysząca Owcy Miesiąca autorstwa Lusi.
Owca Miesiąca
Owca Miesiąca to wspólna inicjatywa Projektu Polska Wełna oraz Owce w Polsce, której celem jest przedstawienie ras owiec występujących w Polsce i ich wełny. Inicjatywę wspiera ilustracyjnie Lusia Knits.

W każdym miesiącu 2026 roku przedstawimy jedną z ras owiec występujących w naszym kraju. Dowiecie się, jak powstała, jakie są jej charakterystyczne cechy oraz w jakich regionach jest hodowana. Przedstawimy wam jej wełnę oraz opowiemy, jak wyglądają możliwości jej wykorzystania w przemyśle tekstylnym. Podzielimy się swoimi doświadczeniami z ręcznej obróbki wełny. Pokażemy próbki przędzy i dzianiny. Dostrzegając piękno każdej z owiec przedstawimy Wam ilustrację, która uwzględnia najważniejsze cechy Owcy Miesiąca i wydobywa jej naturalne piękno.
Śledźcie nasze strony i kanały w mediach społecznościowych.
Zachęcamy hodowców, badaczy owczarstwa oraz rękodzielników mających styczność z owcą miesiąca, w tym jej wełną do udziału w inicjatywie. Podepnijcie nas, a chętnie udostępnimy informacje o Waszym stadzie, badaniach czy poddawanej obróbce wełnie.
Oficjalnym tagiem inicjatywy jest: #owcamiesiaca
Luty to miesiąc owcy romanowskiej i jej wełny.
Wybór rasy
Wybór rasy owiec do Owcy Miesiąca jest nieprzypadkowy. Zaczynamy od tych mniej znanych szerszej publiczności, ale nam najbliższych. Olkuska była moim wyborem. Dwie owce tej rasy odwiedzałam wielokrotnie w Ogrodzie Zoologicznym w Lubinie (moim rodzinnym mieście). Rozmawiałam z ich opiekunami i poznałam ich historię, zachowania, wygląd, a w końcu także wełnę.
Romanowska natomiast to jedna z owiec należąca do Maksymiliana Perzyńskiego z Owce w Polsce. Ma nawet swoje imię – Chyłka. Na co dzień ta i inne owce Maksymiliana znajdują się pod opieką Amadeusza Heby z ośrodka Hipoterapia Mały Rycerz (Szczecin).

Dokonując takiego wyboru, zachęcamy tym samym do sięgania przede wszystkim po lokalny surowiec, budowania relacji z hodowcami w najbliższym otoczeniu. Testowanie wełny z różnych ras owiec jest doświadczeniem bezcennym, ale pełniejszym, gdy w toku eksperymentów uwzględnimy owce z najbliższej okolicy.
Może to dobre zadanie dla nas wszystkich na ostatnie tygodnie tej wyjątkowo długiej zimy – zorientować się, jakie owce utrzymywane są „po sąsiedzku”.
Z czasem zaprezentujemy bardziej znane rasy owiec, zaspokajając Waszą ciekawość i oczekiwania. Tymczasem zachęcamy do zapoznania się z dalszą częścią wpisu, w której znajdziecie garść informacji o owcy romanowskiej, jej wełnie, a także zapis doświadczeń z ręcznej obróbki wełny. Zachęcamy również do wysłuchania podcastu, który powstał w ramach inicjatywy Owca Miesiąca.
Owca romanowska
Owca romanowska należy do grupy północnych owiec krótkoogoniastych, natomiast pod względem użytkowym zalicza się ją do owiec kożuchowych, tak jak owce fińskie czy wrzosówki. Wywodzi się z Rosji, z obwodu jarosławskiego. Została opisana i uznana jako rasa pod koniec XVII w., a już w XVIII w. zaczęto sprowadzać tę rasę do innych krajów Europy. W Polsce prawdopodobnie pojawiła się na początku XIX w.
Z uwagi na jej niezwykle wysoką plenność (240–300%), czyli zdolność do posiadania licznego potomstwa, a także wytrzymałość na trudne warunki atmosferyczne, wykorzystywano ją jako domieszkę krwi do innych ras. W Polsce uszlachetniano (nieobecne już) karakuły oraz popularne wrzosówki przy użyciu owcy romanowskiej. Wyszukując informacji o krzyżowaniu owiec napotkamy mnóstwo artykułów naukowych dowodzących popularności romanowskiej w zwiększaniu plenności. Jej duże hodowle znajdują się obecnie nie tylko w Rosji, ale także w innych częściach Europy, np. Czechach i Francji, a nawet w Stanach Zjednoczonych. W Polsce hodowlę tej rasy prowadzi Zakład Doświadczalny Pawłowice Instytutu Zootechniki – Państwowego Instytutu Badawczego (woj. wielkopolskie).

Zachęcamy Was do wysłuchania podcastu w ramach Wełniane Pogaduchy. Seria jest również rezultatem współpracy Projektu Polska Wełna i Owce w Polsce. Pierwszy odcinek poświęciliśmy wełnie owcy romanowskiej.
Aby dowiedzieć się więcej o owcy romanowskiej podążajcie za lutowymi wpisami, rolkami i relacjami na profilu Owce w Polsce w mediach społecznościowych.
Wełna owcy romanowskiej
Owca romanowska posiada mieszaną okrywę wełnistą. Jej runo składa się przede wszystkim z trzech rodzajów włókien: (1) puchowych, (2) rdzeniowych oraz (3) przejściowych.
- Włókna puchowe tworzą frakcję zewnętrzną. Są to najcieńsze włókna w runie owcy romanowskiej; ich średnica waha się w przedziale 18–24 μm – dorównuje tym samym wielu wełnom merynosowym. Nie posiadają rdzenia. W pełnym rocznym odroście osiągają długość do 12 cm. Odznaczają się barwą od białej do kremowej.
- Włókna rdzeniowe tworzą u owcy romanowskiej frakcję wewnętrzną. Są to najgrubsze włókna, o średnicy w przedziale 60–90 μm. Zawierają ciągły rdzeń. W ciągu roku osiągają długość do 8 cm. Charakteryzują się czarną barwą.
- Włókna przejściowe tworzą frakcję środkową. Pod względem budowy anatomicznej łączą cechy włókien puchowych i rdzeniowych. Ich średnica wynosi około 35 μm. Zawierają rdzeń przerywany (fragmentaryczny). Pod względem barwy określa się je jako pstre.
Więcej o anatomicznych typach włókien przeczytacie we wpisie: Włókna wełny owczej
Jeżeli poszukujecie literatury anglojęzycznej dotyczącej owiec o wełnie mieszanej, dwuokrywowej, warto użyć frazy double-coated, którą można dosłownie przetłumaczyć jako „dwuwarstwowa okrywa”.
W publikacjach anglojęzycznych wyróżnia się przede wszystkim dwie frakcje (warstwy):
(1) bezrdzeniową – czyli puch, oraz
(2) z rdzeniem – obejmującą włókna przejściowe i rdzeniowe.
W odniesieniu do tych warstw stosuje się także terminy undercoat, który w polskiej terminologii zootechnicznej odpowiada warstwie wewnętrznej okrywy wełnistej, oraz outer coat – czyli warstwa zewnętrzna tej okrywy.
Najczęściej undercoat wiązany jest z krótkim puchem, a outer coat z grubymi i długimi włóknami rdzeniowymi. W przypadku romanowskiej sprawa się komplikuje, z uwagi na inną strukturę włókien w kosmyku, w którym włókna puchowe otaczają kosmyk tworząc warstwę zewnętrzną. Warto o tym pamiętać sięgając po publikacje na temat wełny mieszanej.
To, co istotne, to proporcje, w jakich występują poszczególne frakcje w runie. Najcenniejszym włóknem pod względem zastosowań tekstylnych jest puch. W porównaniu z innymi rasami owiec o okrywie mieszanej u romanowskiej jego udział jest bardzo wysoki.
W zależności od stosunku zawartości włókien rdzeniowych do puchowych wyróżnia się trzy typy owcy romanowskiej:
- Typ delikatny – stosunek włókien rdzeniowych do puchowych wynosi 1:10–12. Oznacza to wyraźną przewagę puchu w okrywie wełnistej. Jest to najbardziej pożądany typ pod względem przydatności do przędzenia i filcowania.
- Typ normalny – stosunek włókien rdzeniowych do puchu wynosi 1:7. Taka relacja jest wzorcowa i najlepsza pod kątem produkcji kożuchów.
- Typ mocny – stosunek włókien rdzeniowych do puchowych wynosi 1:4. Większa zawartość włókien rdzeniowych powoduje pogorszenie zdolności przędnych wełny, a gruby rdzeń wyraźnie utrudnia jej obróbkę.
Jeżeli mamy wpływ na wybór osobnika w stadzie owiec romanowskich, warto kierować się umaszczeniem zwierząt. Najcieńsze wełny zawierające najwięcej puchu będą posiadały zwierzęta jasne – białe i jasnosiwe.

W zależności od typu włókna (puch, rdzeniowe, przejściowe) będziemy mieć do czynienia z karbikowatością płaską bądź falowaniem (puch) lub jej brakiem (więcej o karbikowatości przeczytacie na stronie Wełna).
Dane dotyczące wełny owcy romanowskiej są stosunkowo skąpe. Na ich podstawie trudno jednoznacznie określić, z jakim gatunkiem wełny mamy do czynienia. Z pewnością jest ona znacznie bardziej szlachetna niż wełna świniarki, polskiej owcy górskiej czy cakla podhalańskiego. Można zatem przypuszczać, że zalicza się do wełen mieszanych cienkich lub średnich, jednak takie założenie nie pozwala na precyzyjne określenie jej klasy przędnej, a tym samym potencjalnych zastosowań przemysłowych.
W przemyśle taka wełna jest predysponowana przede wszystkim do przetwarzania systemem zgrzebnym, z uwagi na niedostateczną długość włókna w odroście półrocznym. Jednak w obróbce ręcznej możliwe jest zastosowanie obu metod przygotowania i przędzenia włókien – zgrzebnej (woolen) oraz czesankowej (worsted).
Warto zaznaczyć, że istnieje możliwość mechanicznego oddzielenia najcenniejszej frakcji puchowej od pozostałych włókien; w kontekście takiej obróbki proces ten w języku angielskim określa się jako dehairing. Nie jest to jednak metoda powszechnie stosowana w zakładach wełniarskich, co może wynikać z jej kosztowności oraz znacznych strat surowca.
W przypadku obróbki ręcznej taka separacja jest możliwa i bywa często prezentowana przez rękodzielników (np. w mediach społecznościowych). Warto jednak zaznaczyć, że ręczne oddzielanie frakcji włókien jest wykonalne przede wszystkim wtedy, gdy wyraźnie różnią się one długością. Zwraca na to uwagę Deborah Robson w numerze wiosennym z 2021 r. czasopisma „Ply Magazine”, poświęconym owczej wełnie mieszanej (double-coated). U owcy romanowskiej występują różnice między długością puchu a pozostałymi włóknami, jednak dla wielu rękodzielników mogą być one niewystarczające, by umożliwić łatwe rozdzielenie.
Z uwagi na to, że włókna rdzeniowe są najkrótsze, możliwe jest częściowe usunięcie ich nadmiaru. Jedną z metod jest ich wyczesywanie za pomocą grzebieni (combs), choć nie jest to rozwiązanie jedyne – pole do eksperymentów pozostaje otwarte.

Włókna u owcy romanowskiej rosną w zespołach włosowych zwanych kosmykami. Długie włókna puchowe, położone po zewnętrznej stronie kosmyków, powodują zawijanie się ich końcówek, w wyniku czego powstają kosmyki loczkowate (kożuchowe). Charakterystyczną cechą tych kosmyków jest spiralne, korkociągowate zakończenie. W wełnach owcy romanowskiej „loczki” są jednak dość ciężko zauważalne, małe, występują zwykle u sztuk najbardziej wzorcowych.

Zespoły włosowe nie tworzą zwartej struktury, dlatego okrywa wełnista owcy romanowskiej jest otwarta lub półotwarta.
U owiec romanowskich obserwuje się tendencję do linienia; ponadto długie włókna puchowe mogą ulegać spilśnianiu przy nadmiernym odroście. Z tego względu owce tej rasy strzyże się dwa razy w roku.
Wydajność strzyżna, czyli ilość wełny potnej uzyskanej podczas strzyży, wynosi u maciorek 1–1,5 kg (2–3 kg rocznie), a u tryków 1,8–2,8 kg (3,6–5,6 kg rocznie).
Wysadność wełny, czyli długość luźno opadających kosmyków w pełnym odroście, wynosi 10–13 cm. Jeżeli jednak owcę romanowską strzyże się zgodnie z zaleceniami (dwa razy w roku), uzyskuje się kosmyki o długości nieprzekraczającej 5–7 cm.
Mieszanie się białych i czarnych włókien sprawia, że okrywa dorosłych owiec romanowskich przyjmuje siwoniebieską barwę – tym jaśniejszą, im większy jest udział puchu. Niektórzy podkreślają, że ma ona wręcz odcień srebrzysty. Warto również zaznaczyć, że jagnięta owiec romanowskich rodzą się czarne.

Wełna owcy romanowskiej jest kolorowa i zawiera włókna rdzeniowe, które wykazują ograniczoną podatność na przyjmowanie barwników. Z tego względu nie jest najlepszym surowcem do farbowania. Jej naturalny odcień może jednak stanowić atut.
Wydajność pralnicza tej wełny wynosi 60–70% i jest stosunkowo wysoka, co świadczy o relatywnie niskiej zawartości tłuszczopotu.
Różnice w wełnie owiec kożuchowych. W Polsce utrzymywane są przede wszystkim dwie rasy owiec kożuchowych: wrzosówka (bardzo popularna) oraz romanowska. Warto zatem wiedzieć, czy i w jaki sposób różni się ich wełna.


Od owcy romanowskiej podczas strzyży uzyskuje się zazwyczaj nieco większą ilość wełny niż od wrzosówki. Stosunek włókien rdzeniowych do puchowych kształtuje się korzystniej niż u wrzosówki. Choć wełna tych dwóch ras powinna być podobna, runo owcy romanowskiej jest najczęściej dużo cieńsze i ma bardziej miękki chwyt.
Jeżeli więc zdecydujemy się na wełnę owiec kożuchowych, romanowska będzie z reguły lepszym wyborem.
Obróbka ręczna – zapis doświadczeń
Wełna pochodzi od owcy romanowskiej, o której wspomniałam na początku niniejszego wpisu.
W chwili strzyży (maj 2025 r.) owca miała 4 lata. Strzyżę przeprowadzili Grzegorz Włodarczyk, Maksymilian Perzyński i Amadeusz Heba. Zastosowano metodę ręczną (nożyce) oraz mechaniczną (maszynka). Strzyżę wykonano w ramach rekonstrukcji historycznej (XIII w.), która odbyła się na terenie ośrodka Hipoterapia Mały Rycerz.
Pracując z runem nie zauważyłam obecności podstrzyży, co świadczy o wysokich umiejętnościach strzygaczy.


.Maksymilian przekazał mi wełnę poddaną wcześniej wietrzeniu oraz sortowaniu i zapakowaną w worek gospodarczy.

Odpakowałam wełnę i nie stwierdziłam obecności większych zanieczyszczeń. Podobnie jak w przypadku wełny olkuskiej, wełnę prałam w myjce ultradźwiękowej o pojemności 15 l. Zastosowałam identyczne parametry prania jak wcześniej, ze względu na wysoki udział włókien puchowych w okrywie wełnistej owcy rasy romanowskiej.
Pranie prowadziłam w temperaturze 40°C przez 30 minut, dodając do kąpieli piorącej detergent – płyn do mycia naczyń Ludwik (30 ml na 8 l wody). Po zakończeniu prania wełnę płukałam dwukrotnie; woda po drugim płukaniu była niemal całkowicie przezroczysta. Dzięki temu zachowałam pożądaną ilość lanoliny w surowcu.
Wełnę odwirowałam za pomocą kuchennej wirówki do sałaty, a następnie wysuszyłam na suszarce do odzieży z rozłożoną siatką ogrodową.

PRZĘDZA ZGRZEBNA

Gręplowanie/zgrzeblanie. Po wysuszeniu rozluźniłam włókna dłońmi, a następnie zgręplowałam trzykrotnie za pomocą gręplarki bębnowej z gęstością taśmy 72 TPI. Dołożyłam wiele starań, aby zmieszać trzy typy włókien (puch, przejściowe i rdzeniowe). W tym celu oddzielałam części wełny i podawałam je do gręplarki w taki sposób, aby uzyskać dość wyrównane pod względem składu płaty (tzw. watę). Podczas gręplowania zauważyłam, że na mniejszym wałku zgrzeblarki pozostaje mnóstwo krótkich i ciemnych włókien rdzeniowych.
Przędzenie. Wełnę przędłam na tradycyjnym kołowrotku pionowym Minstrel (Kromski i Synowie), zgodnie z zasadami przędzenia zgrzebnego. Starałam się więc napowietrzać włókna i unikać ich wygładzania podczas wysnuwania.
Mimo uzyskania dość wyrównanej pod względem wizualnym mieszanki włókien, w trakcie przędzenia obserwowałam momenty, w których materiał słabiej poddawał się skręcaniu. Zakładam, że w tych odcinkach wysnuwanego pasma przeważały włókna z rdzeniem – przejściowe, rdzeniowe – które – jak wskazują włóknoznawcy – wykazują niższą zdolność przędną w porównaniu z włóknami bezrdzeniowymi – puchem.
Zdwoiłam uprzędzione nitki, uzyskując 2-krotnie nitkowaną przędzę o skręcie Z.

Aby ustabilizować przędzę wyprałam ją ręcznie w letniej wodzie z dodatkiem niewielkiej ilości płynu do mycia naczyń, następnie wypłukałam i powiesiłam do wyschnięcia.
Pomimo trudności otrzymałam przędzę o zadowalającym stopniu wyrównania – nadającą się do zastosowań dziewiarskich. Jej mankamentem okazał się jednak mniejszy, niż zakładałam, poziom skrętu. Wyniósł on 4 TPI – cztery pełne skręty zdwojonej przędzy na odcinku jednego cala. W rezultacie powstała przędza miękka i puszysta, lecz o obniżonej wytrzymałości mechanicznej. Stanowi to dla mnie wskazówkę, że przy pracy z wełną mieszaną należy zwiększyć skręt i/lub zastosować metodę czesankową – jeśli zamiarem jest uzyskanie przędzy mocniejszej, bardziej sprężystej i odporniejszej na użytkowanie.

Korzystając ze wzornika do pomiaru WPI oraz linijki, ustaliłam, że moja przędza ma grubość 11 WPI (11 owinięć na cal), co odpowiada grubości DK (double knit) w systemie brytyjskim lub light w systemie amerykańskim.


Na podstawie diagramu międzynarodowych standardów grubości przędzy, określiłam rekomendowaną dla mojej przędzy grubość drutów: 4–4,5 mm. W związku z tym postanowiłam wykonać próbkę, używając drutów o grubości 4 mm.


PRZĘDZA CZESANKOWA
Czesanie. Wykonałam również pierwsze próby z przygotowaniem czesanki, jednak nie poddałam jej tak szczegółowej analizie, jak w przypadku przędzy zgrzebnej. Część wypranej i wysuszonej wełny wyczesałam używając dwurzędowych grzebieni.


Takie przygotowanie wełny generuje mnóstwo odpadu, jednak jego ilość i tak mnie zaskoczyła. Szacuję, że więcej niż połowa przetwarzanej wełny znalazła się poza czesanką. Czesanie pozwoliło usunąć częściowo: krótkie włókna w tym martwe (kempy) oraz zbitki wełny.
Tymczasowo gromadzę takie odpady w worku do prania, aby w przyszłości wykonać z nich wełnianą włókninę do wykorzystania przy szyciu akcesoriów (np. rękawic kuchennych).
Przygotowaną wełnę przędłam na tym samym kołowrotku Minstrel, zgodnie z zasadami przędzenia czesankowego. Starałam się starannie wygładzać wysnuwane włókna, aby ograniczyć późniejsze „pęcznienie” przędzy po jej wypraniu.
Inny opis doświadczeń z ręcznej obróbki wełny owcy romanowskiej można znaleźć we wspomnianym już wiosennym numerze (2021 r.) „Ply Magazine”. Swoimi doświadczeniami na łamach czasopisma dzieli się Alex Avdichuk z Kanady.
Cały opis jest warty przeanalizowania. To, co zwróciło moją szczególną uwagę, to podkreślenie przez Alex, jak bardzo czarne, rdzeniowe włókna owcy romanowskiej mogą być kłopotliwe – na przykład przy przechodzeniu na inną wełnę. To silna wskazówka, aby dokładnie oczyścić narzędzia po obróbce wełny romanowskiej.
Dzianie z wełny owcy romanowskiej – z osobistych doświadczeń
Z wełny owcy romanowskiej powstały cztery projekty dziewiarskie: dwie pary skarpetek oraz dwie pary mitenek.
Plan wykonania skarpetek narodził się kilka miesięcy wcześniej, w listopadzie. Jedną z par zobowiązałam się wykonać w podziękowaniu za dar od owczego specjalisty, Andrzeja Antoła – dawne nożyce do strzyżenia owiec. Należały one do ojca Andrzeja, pana Jana Antoła – przed laty prezesa Polskiego Związku Owczarskiego, gazdy, działacza „Solidarności” i serdecznego przyjaciela księdza Józefa Tischnera. Obecnie zdobią ścianę obok mojego biurka i motywują mnie do zgłębiania owczej historii.
To była moja skarpetkowa inicjacja. Warto wiedzieć, że do dziania skarpet wykorzystuje się zwykle przędzę czesankową. Jednak w domu Państwa Antołów oglądałam górskie, grube skarpety i one z pewnością powstały z przędzy zgrzebnej. Były moją inspiracją.
W poszukiwaniu wzorów odkryłam idealny – pod mój projekt – tutorial polskiej projektantki Purl pt. Ciepłe skarpetki na drutach. Dreamy Socks. Zostałam poprowadzona za rękę, a skarpetki okazały się całkiem łatwym tematem dziewiarskim. Przy ich dzianiu korzystałam z drutów z żyłką w rozmiarze 3,5 oraz 4 mm.
Nie odczuwałam żadnych większych trudności w pracy z przędzą, może za wyjątkiem sytuacji, w których musiałam policzyć rzędy. Obecność włókien różnego koloru w wełnie zgrzebnej sprawia, że oczka nie są tak wyraziste, co może nieco utrudniać pracę osobie ze słabszym wzrokiem. Jednak to, co jest wadą podczas robienia na drutach, jest jednocześnie zaletą gotowego produktu. Skarpetki z wełny owcy romanowskiej mienią się kolorami – od białego, poprzez szarości, po czarny – dając efekt melanżu.

Mitenki powstały w oparciu o wzór Larvikit Mittens zaprojektowany przez Zuzannę Pabin znaną w mediach społecznościowych jako Onherneedles. Wykonałam je z przędzy czesankowej, która była grubsza niż przewidywał wzór. Dokonałam więc drobnych modyfikacji, który pozwoliły mi zmniejszyć liczbę powtórzeń raportu we wzorze.
Oczka wykonane z przędzy czesankowej są znacznie wyraźniej zarysowane niż w przypadku przędzy zgrzebnej. Niemniej odnotowałam również momenty, w których efekt melanżu utrudniał ustalenie liczby oczek i rzędów.
Jedną z par mitenek intensywnie używam. Są niezwykle delikatne i miękkie, choć wyczuwam, że subtelnie „podgryzają”. W mojej przędzy czesankowej pozostało sporo włókien rdzeniowych, które dają ten efekt. Zmagam się jednak z problemem zimnych dłoni, dlatego ta właściwość wełny – delikatne drażnienie receptorów – jest w moim przypadku pożądana.
Moje mitenki w pierwszych tygodniach użytkowania gubiły krótkie włókna rdzeniowe, w tym zapewne kempy – włókna martwe – co było dość kłopotliwe przy noszeniu jasnej, jednolitej odzieży. Po miesiącu sytuacja się ustabilizowała.

Podsumowanie
Owca romanowska daje wełnę mieszaną, mniej pożądaną na rynku tekstylnym niż wełna jednolita. Jednak wyróżnia się na tle innych owiec o takim typie runa – jest ono bogate w puch i miękkie w chwycie, a jednocześnie, dzięki obecności włókien rdzeniowych, wytrzymałe, co poszerza możliwości jego wykorzystania.
W okresie PRL owcę romanowską ceniono przede wszystkim jako cenny surowiec dla przemysłu kożuchowego. Jej wełna również była wykorzystywana. Duża ilość cienkich włókien puchowych sprawiała, że łatwo poddawała się spilśnianiu, natomiast obecność włókien rdzeniowych zwiększała odporność spilśnionych wyrobów na otarcia oraz zapewniała im dobre właściwości termoizolacyjne. To połączenie cech wykorzystywano przy produkcji walonek – rodzaju obuwia wykonywanego z grubego filcu (wojłoka).
Wojłok, czyli gruby filc kojarzy nam się przede wszystkim z radzieckim obuwiem, jednak jego historia jest dłuższa i sięga czasów średniowiecza. Autorka Leksykonu Włókiennictwa podaje, że początkowo wytwarzano go w Azji (Mongolia i Rosja) oraz niektórych krajach północnej Europy.
Dla dzisiejszych rękodzielników poszukujących surowca do projektów filcowych to ważna wskazówka i informacja o podatności wełny romanowskiej na spilśnianie.
Wełnę romanowską określano mianem dywanowej – było to powszechne określenie stosowane wobec wełen mieszanych. Nazwa ta pozostawała w bezpośrednim związku z jej wykorzystaniem w produkcji dywanów.
W publikacjach z lat 50. i 60. wskazywano również na przydatność tej wełny do wyrobu samodziałów. Pod tą nazwą kryły się grube tkaniny z wełny zgrzebnej, o splocie płóciennym i nieregularnej strukturze, z licznymi zgrubieniami przędzy. Wytwarzane w mechanicznych zakładach wełniarskich na wzór ludowych wyrobów tkackich.
Informacje o dawnym wykorzystaniu wełny tej rasy, a także moje własne doświadczenia z wełną owcy romanowskiej, prowadzą mnie do kilku wniosków. Jest to surowiec przeznaczony do projektów specjalnych – takich, w których walorem staje się jej naturalna, szara barwa.
To także bardzo dobry wybór do projektów filcowych – w tym coraz popularniejszego wśród rękodzielników filcowania brudnego runa.
Wełna ta może znaleźć zastosowanie również w projektach dziewiarskich, pod warunkiem sięgania po wzory uwzględniające melanżowe przędze. Dzianiny z niej wykonane będą miękkie, a jednocześnie bardzo wytrzymałe. Obecne w nich włókna rdzeniowe mogą powodować dyskomfort u osób szczególnie wrażliwych, jednocześnie zapewniając lepszą ochronę przed utratą ciepła. Wełnę owcy romanowskiej polecam w szczególności na skarpetki, kamizelki oraz rękawiczki lub mitenki – elementy garderoby, które powinny dobrze grzać, a jednocześnie są narażone na otarcia i intensywną eksploatację.
Dla osób eksperymentujących z obróbką wełny będzie to materiał szczególnie odpowiedni do oddzielania frakcji puchowej od pozostałych włókien w wełnie mieszanej. Wyselekcjonowany puch umożliwia tworzenie udziergów o wyjątkowej delikatności i miękkości. Przypomnę, że średnica tego włókna u owcy romanowskiej wynosi zaledwie 18–24 μm. Z przędzy wykonanej z tak wyodrębnionego puchu można realizować niemal każdy projekt dziewiarski, nawet ten przeznaczony dla wełny typu merynosowego.
Podziękowania
Bardzo dziękuję:
- Maksymilianowi Perzyńskiemu (Owce w Polsce) – za cenne dyskusje wokół tematu owcy romanowskiej i jej wełny, a także za wszystkie uwagi i wskazówki do niniejszego tekstu,
- Lusi (Lusia Knits) – za uwagi do końcowej wersji tekstu,
- Panu Pawłowi Jakubcowi – Dyrektorowi Biblioteki Głównej Uniwersytetu Rolniczego im. Hugona Kołłątaja w Krakowie – za udzieloną pomoc w dotarciu do publikacji poświęconej wełnie owcy romanowskiej,
- Katarzynie Rosiak-Stępie – za udostępnienie zdjęć wspaniale utrzymanego stada owiec romanowskich.
Bibliografia
- Doberczak, A. (1954). Wełnoznawstwo. Łódź: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.
- Frenkel, S. (1956). Poradnik brakarza wełny krajowej. Warszawa: Wydawnictwo Przemysłu Lekkiego i Spożywczego.
- Grycewicz, H. i Staniszkis, O. (1959). Wełna. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne.
- Jełowicki, S. (1960). Owczarstwo wielkostadne. Warszawa. Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne.
- Knothe, A. & Radomska M. J. (1981). Genetyka i hodowla Owiec. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne.
- Michałowska, M. (2006). Leksykon włókiennictwa. Warszawa: Krajowy Ośrodek Badań i Dokumentacji Zabytków.
- Nowakowski, P. (2011). Owce. W: E. Pawlina (red.), Rasy zwierząt gospodarskich (s. 73-112). Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
- Origin of the Romanov breed. W: Paradise Romanov Sheep. Pobrane z: https://www.romanovsheep.cz/inpage/origin/
- Perzyński, M. [Nieopublikowany manuskrypt monografii].
- Prawocheński, R. (1937). Hodowla owiec. T. 1. Warszawa: Towarzystwo Oświaty Rolniczej.
- Rasy owiec. (b.d.). Owce w Polsce. Pobrane z: https://www.owcewpolsce.pl/rasy-owiec/
- Robson, D. (2021). Primitive and Double-coated. Ply Magazine, spring. Pobrane z: https://plytogether.com/products/ply-the-double-coated-issue-32-spring-2021
- Röhm, M., Sonnemann, K. i Claßen-Büttner, U. (2024). Schafwolle verarbeiten: Schafrassen, Wollkunde, Filzen, Spinnen. Von der Rohwolle zum fertigen Werkstück. b.m.: Verlag Eugen Ulmer.
- Szczepański, W., Czarniawska-Zając, S., Milewski, S. (2001). Hodowla i użytkowanie owiec. Olsztyn: Wydawnictwo Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.
- Sztych, D., Radzik-Rant, A. i Chilczuk, M. (2003). Charakterystyka okrywy włosowej i wybranych cech pokroju owiec romanowskich. Zeszyty Naukowe Przeglądu Hodowlanego, 68(3), 195–201.
Fot. (wyróżniająca wpis) Owca romanowska (woj. dolnośląskie). Autorka: Katarzyna Rosiak-Stepa.
