Wełna merynosa polskiego. Owca Miesiąca!
Merynos polski to jedna z trzech polskich ras merynosów. Charakteryzuje się miękką i delikatną wełną. To zasługa niezwykle cienkich włókien puchowych ją budujących. Z tego względu wełna merynosowa jest najbardziej ceniona na rynku tekstylnym. Obróbka ręczna tej wełny to jednak istna sinusoida emocji. Wełna potna jest trudna w praniu, łatwo filcuje się pod wpływem zmian temperatury czy ugniatania. Jednocześnie jej przędzenie jest satysfakcjonujące, a uzyskana przędza zaskakująco miękka i nieporównywalna pod tym względem z wełną od innych ras owiec. Merynos polski jest trzecią Owcą Miesiąca!

Owca Miesiąca
Owca Miesiąca to wspólna inicjatywa Projektu Polska Wełna oraz Owce w Polsce, której celem jest przedstawienie ras owiec występujących w Polsce i ich wełny. Inicjatywę wspiera ilustracyjnie Lusia Knits.

W każdym miesiącu 2026 roku przedstawimy jedną z ras owiec występujących w naszym kraju. Dowiecie się, jak powstała, jakie są jej charakterystyczne cechy oraz w jakich regionach jest hodowana. Przedstawimy wam jej wełnę oraz opowiemy, jak wyglądają możliwości jej wykorzystania w przemyśle tekstylnym. Podzielimy się swoimi doświadczeniami z ręcznej obróbki wełny. Pokażemy próbki przędzy i dzianiny. Dostrzegając piękno każdej z owiec przedstawimy Wam ilustrację, która uwzględnia najważniejsze cechy Owcy Miesiąca i wydobywa jej naturalne piękno.
Śledźcie nasze strony i kanały w mediach społecznościowych.
Zachęcamy hodowców, badaczy owczarstwa oraz rękodzielników mających styczność z owcą miesiąca, w tym jej wełną do udziału w inicjatywie. Podepnijcie nas, a chętnie udostępnimy informacje o Waszym stadzie, badaniach czy poddawanej obróbce wełnie.
Oficjalnym tagiem inicjatywy jest: #owcamiesiaca
Marzec to miesiąc merynosa polskiego i jego wełny.
Merynos polski
Merynos polski to owca o użytkowości mięsnej oraz wełnistej. Dawniej w rozwoju tej rasy skupiano się na wełnie, gdyż stanowiła ona główne źródło przychodu. Dziś wykorzystanie wełny pozyskiwanej od merynosów polskich jest marginalne, a owce ceni się przede wszystkim za użytkowość mięsną, na której koncentrują się obecnie prace hodowlane.
Merynos polski jest jedną z trzech polskich ras typu cienkorunnego, obok merynosa polskiego barwnego oraz merynosa polskiego starego typu. Polskie merynosy wraz z merynosami wyhodowanymi w innych krajach zalicza się do tej grupy, ze względu na małą średnicę włókien wełny.

U wzorcowego merynosa znaczna część powierzchni ciała pokryta jest wełną. Określa się to jako duże pole obrostu. Wełna porasta cały tułów, głowę, a nawet częściowo kończyny. Cecha ta ma znaczenie przy rozróżnianiu ras merynosów polskich. Obecność wełny na kończynach pozwala odróżnić merynosa polskiego od merynosa polskiego starego typu. W przypadku tej drugiej rasy pole obrostu jest mniejsze, a wełna nie porasta kończyn.
Udział merynosów w pogłowiu owiec w Polsce systematycznie maleje. Jeszcze w latach 90. merynosy stanowiły niemal połowę pogłowia. W 2005 r. było to blisko 26%, a w 2024 r. zaledwie 12,9%.
Merynosy dobrze czują się w grupie i mają silny instynkt stadny. Odwiedzając stado merynosów, warto pamiętać, że owce tej rasy nie wykazują zwykle ciekawości (w przeciwieństwie do owcy olkuskiej czy pomorskiej) i łatwo ulegają stresowi w obecności człowieka.


Więcej informacji o tej rasie znajdziecie w tekście Maksymiliana Perzyńskiego opublikowanym w serwisie Owce w Polsce: Merynos polski – najważniejsza polska rasa owiec.
Warto również wysłuchać wykładu dra Andrzeja Antoła. Dr Antoł jest biologiem i pasjonatem owczarstwa. Wykład obejmuje historię merynosów, w tym polskich ras merynosowych.
Wełna merynosa polskiego
Charakterystyka wełny. Wełna merynosa polskiego jest jednolita i składa się z włókien puchowych. Są to włókna cienkie i bezrdzeniowe, najbardziej pożądane w przemyśle tekstylnym. Wełna jest miękka w chwycie i delikatna, co sprawia, że zaliczana jest do wełen odzieżowych (szlachetnych).

Wszystkie włókna wełniane porastające ciało owcy nazywamy okrywą wełnistą. Rosną one w zespołach włosowych, które u merynosa polskiego przyjmują kształt słupków cylindrycznych. U wzorcowych sztuk słupki powinny być tępo zakończone, bez wyraźnych wierzchołków. Zespoły te przylegają do siebie, co sprawia, że po strzyżeniu okrywa wełnista nie rozpada się, lecz tworzy zwartą całość. Z tego powodu nazywana jest runem zamkniętym. Zwarta okrywa wełnista podczas opadów działa jak gąbka – szybko wchłania wodę i długo pozostaje wilgotna, co może mieć niekorzystny wpływ na dobrostan owiec. Z tego powodu merynosy nie są raczej wypasane w czasie opadów deszczu.
Ze zwartym runem związana jest również duża gęstość włókien pokrywających ciało owcy. Podczas odrastania po strzyży zanieczyszczenia, które dostaną się między włókna, często pozostają uwięzione w runie. Dlatego w starszych opracowaniach zootechnicznych, w ustępach poświęconych użytkowaniu wełnistemu, zwraca się szczególną uwagę na działania ukierunkowane na zachowanie czystości wełny (np. odpowiednią lokalizację paśników czy utrzymanie owczarni).


Średnica włókien wynosi od 22 do 28 μm. Oznacza to, że wełna merynosa polskiego zaliczana jest do wełny cienkiej (sortyment A, AB lub B). Zgodnie ze wzorcem wełna jednej owcy powinna być wyrównana pod względem średnicy włókien, klasyfikowana najwyżej w dwóch sąsiadujących sortymentach, a ponadto niemal pozbawiona włókien martwych (kempów).
Wełna merynosa polskiego jest najcieńsza spośród wełen owiec utrzymywanych w Polsce i zaliczana do grupy wełny cienkiej. Jest jednak wyraźnie grubsza niż wełna merynosów hodowanych w Australii i Nowej Zelandii. Zaoceaniczne merynosy dają wełnę w sortymentach AAA, AA i A, o grubości nawet poniżej 20 μm. Taką wełnę określa się jako „wełnę merynosową cienką”, natomiast wełna merynosa polskiego zaliczana jest do „wełny merynosowej średniej” lub „grubej”. Wyhodowanie zdrowej, wydajnej owcy o wełnie w sortymencie AA i cieńszym uznaje się – według mojej najlepszej wiedzy – za niemożliwe w naszych warunkach klimatycznych.
Z niską średnicą włókna koresponduje jego elastyczność, a więc zdolność powrotu do pierwotnego stanu po rozciągnięciu włókna.
Wysadność wełny, czyli długość nierozciągniętego słupka w pełnym rocznym odroście, wynosi 7–8 cm.
Grubość i długość włókien przesądzają o klasie przędnej. Wełna merynosa polskiego może być przetwarzana mechanicznie na przędzę czesankową w systemie francuskim lub przędzę zgrzebną. Należy jednak zaznaczyć, że zaliczanie wełny do klas przędnych odnosi się do obecnie wycofanej polskiej normy i dotyczy parku maszynowego stosowanego w okresie PRL. Jednocześnie warto podkreślić, że – jak wskazano w poprzednich wpisach w ramach inicjatywy „Owca Miesiąca” – klasy przędne pomagają zrozumieć, do czego nadaje się dane włókno w kontekście zmechanizowanej obróbki, nie powinny jednak ograniczać nas w eksperymentowaniu z ręczną obróbką włókna.
We włóknach wełny merynosa polskiego obserwuje się drobne karbiki przypominające zaokrąglony zygzak. Ich gęstość wynosi 7–10 karbików/cm. Taki układ karbików określa się jako karbikowatość prawidłową. Jest ona charakterystyczna dla owiec merynosowych oraz cienkich włókien ich wełny.
Silna karbikowatość sprzyja przerobowi wełny na przędzę zgrzebną, gdyż ułatwia jej „napowietrzenie”. W przędzalniach czesankowych stosuje się wobec takiej wełny dodatkowy zabieg – wygładzanie. Dzięki temu, mimo obecności karbików, możliwe jest uzyskanie taśmy czesankowej z równolegle ułożonymi włóknami, a w efekcie jej skręcenia – uzyskanie wyrównanej i gładkiej przędzy czesankowej.
Cienka wełna o wyraźnym karbikowaniu charakteryzuje się skłonnością do pilśnienia. Innymi słowy jest podatna na filcowanie.
Wśród wełen pochodzących od owiec utrzymywanych w Polsce, wełna merynosowa jest najlepszym materiałem na projekty filcowe delikatne a przy tym wymagające dużej precyzji (np. filcowe figurki, kwiaty).
Więcej o grubości (w tym sortymentach), wysadności oraz karbikowatości wełny przeczytacie na stronie Wełna.
Wełna merynosów polskich ma barwę białą lub kremowobiałą, o srebrzystym połysku. W obrocie handlowym jest klasyfikowana jako biała. Należy jednak zaznaczyć, że odcień bieli może się różnić – przykładowo wełna merynosów australijskich jest śnieżnobiała. Zatem biały białemu nierówny.
Cienka wełna, składająca się z włókien puchowych o niskim udziale włókien martwych, o białym kolorze, to – mimo kremowego odcienia – idealny materiał do barwienia.
Podobnie jak inne owce o wełnie jednolitej, merynosy polskie są strzyżone raz w roku. Wydajność strzyżna, czyli masa wełny potnej uzyskanej podczas strzyży, wynosi u maciorek 5 kg, a u tryków blisko 8 kg. Wydajność ta jest wysoka dzięki dobremu polu obrostu, dużej gęstości cienkich włókien, wysokiej zawartości tłuszczopotu oraz obecności porośniętych wełną fałdów skóry u wielu sztuk tej rasy.
Wydajność pralnicza tej wełny jest najniższa spośród ras owiec utrzymywanych w Polsce i wynosi 42–49%. Wynika to ze stosunkowo dużej zawartości tłuszczu. Według jednej z publikacji wełnoznawczych wełna potna krajowych merynosów zawiera 12,67% tłuszczu, natomiast wełna owiec pomorskich, zaliczanych – podobnie jak owca olkuska – do ras długowełnistych, zawiera 8,51% tłuszczu.
Obróbka ręczna – zapis doświadczeń
Obróbce ręcznej poddałam wełnę merynosa polskiego, którą otrzymałam od Mateusza Chorzępy podczas wizyty w Wielkopolskiej Manufakturze Wełny. Wełna pochodzi ze strzyży przeprowadzonej w 2025 r.
Wełna była przewietrzona, jednak wymagała sortowania. Niestety podczas pakowania doszło do naruszenia integralności runa, co uniemożliwiło jego rozłożenie. Przeprowadzone przeze mnie sortowanie opierało się na oglądzie kawałków runa. Skupiłam się więc na identyfikacji partii o krótszym i bardziej zanieczyszczonym włóknie – te odrzucałam (zasilą przydomowy ogródek jako nawóz).

Planowałam, jak zawsze, rozluźnić wełnę w dłoniach i usunąć większe zanieczyszczenia, w tym fragmenty roślin (nasiona, gałązki), a przy tym wytrzepać kurz i piasek uwięzione między włóknami. Na tym etapie pojawiło się pierwsze zaskoczenie. Wełna wydawała się zabrudzona w stopniu zbliżonym do obrabianej przeze mnie jakiś czas temu (choć nieopisywanej tutaj) wełny polskiego corriedale’a. Jednak podczas rozluźniania włókien miałam wrażenie, że kurz i piasek nieustannie wypadają i nie jestem w stanie ich w pełni usunąć. Czynność tę wykonywałam w łazience. Ku przestrodze zamieszczam zdjęcie, które nie oddaje w pełni skali zabrudzenia kafelek i armatury. Obróbka wełny nie zawsze jest „instagramowa”.

Część odskórna słupków była dość intensywnie pokryta ciemno zabarwionym tłuszczopotem. Zastanawiałam się, czy uda się go skutecznie usunąć. Idąc za sugestią Mateusza Chorzępy, a także korzystając z wcześniejszych doświadczeń (z wełną corriedale’a), namoczyłam surowiec na noc w zimnej wodzie. Zabrudzenia nie zniknęły, jednak wyraźnie się rozmiękczyły. Z pewnością dzięki namoczeniu usunęłam znaczną ilość kurzu i piasku – woda była ciemna i mętna.
Postanowiłam w dalszym postępowaniu odtworzyć procedurę prania zastosowaną wcześniej przy wełnie owcy olkuskiej i romanowskiej, aby uczynić cały proces przynajmniej częściowo porównywalnym.
Wełnę prałam w myjce ultradźwiękowej. Ze względu na stopień zabrudzenia ustawiłam temperaturę kąpieli na 50°C. Pranie przeprowadziłam dwuetapowo. W pierwszym etapie do kąpieli piorącej dodałam detergent – płyn do mycia naczyń Ludwik (50 ml na 8 l wody) – i prałam wełnę przez 30 minut. W drugim etapie wykorzystałam wyłącznie zjawisko kawitacji wywołane ultradźwiękami, rezygnując z dodatku detergentu; pranie trwało 20 minut.
Celem było doczyszczenie surowca przy jednoczesnym zachowaniu takiego poziomu lanoliny, który zapewnia komfort przędzenia. Po każdym etapie pozostawiałam wełnę w kąpieli do ostygnięcia, aby uniknąć sfilcowania spowodowanego gwałtowną zmianą temperatury. Następnie dokładnie odsączałam wełnę i płukałam ją trzykrotnie.
Po ostatnim płukaniu odwirowałam wełnę w kuchennej wirówce do sałaty, a następnie – jak zawsze – wysuszyłam ją na suszarce do odzieży, z wykorzystaniem rozłożonej siatki ogrodowej.
Nie zawsze obrana metoda przynosi pożądany efekt – tak było w tym przypadku. Pranie pozwoliło usunąć zakurzony tłuszczopot, jednak nie wyeliminowało zanieczyszczeń roślinnych. W literaturze przedmiotu określa się je jako szczególnie uciążliwe i trudne do usunięcia. Postanowiłam więc pozbyć się ich mechanicznie, za pomocą grzebienia do czesania psa. Była to praca mozolna – każdy wyprany i wysuszony słupek brałam w dłoń i, trzymając jego wierzchołek, wyczesywałam zanieczyszczenia, jednocześnie rozluźniając włókna.


Wełnę zgrzebliłam (zgręplowałam) kilkukrotnie za pomocą zgrzebeł ręcznych o gęstości taśmy 72 TPI, formując ruloniki (rolags). Zauważyłam przy tym większą niż w przypadku wełen: owcy długowełnistej (olkuska), nizinnej (polski corriedale) czy mieszanej (romanowska), tendencję do tworzenia się zbitek wełny. Początkowo przypuszczałam, że jest to efekt obecności podstrzyży. Jednak zbitki te tworzyły skręcone, długie włókna wełny.


Przędłam zgrzebnie na kołowrotku pionowym Minstrel (Kromski i Synowie). Podczas wysnuwania usuwałam napotkane zbitki wełny, dbając jednocześnie o napowietrzenie skręcanych włókien. Początkowo odniosłam wrażenie, że skręt jest niewystarczający. Gdy poluźniałam wiązkę włókien trzymanych w dłoni, miałam wrażenie, że uzyskuję niedoprzęd. Jednak po ponownym napięciu włókien i przyjrzeniu się przędzy nawiniętej na szpulę efekt okazywał się zadowalający. Postanowiłam więc kontynuować pracę, zakładając, że obserwowane zjawisko może wynikać z karbikowatości i małej średnicy oraz związanej z nimi elastyczności włókna merynosa polskiego.
Zdwoiłam uprzędzione nitki, uzyskując 2-krotnie nitkowaną przędzę o skręcie Z.
Aby ustabilizować przędzę, zamierzałam wyprać ją ręcznie w letniej wodzie z dodatkiem niewielkiej ilości płynu do mycia naczyń. Po namoczeniu w misce zauważyłam, że woda jest mętna, dlatego zdecydowałam się na ponowne pranie w gorącej wodzie z kranu (bez dodatkowego podgrzewania), z nieco większą ilością detergentu. Przędzę namoczyłam i pozostawiłam do ostygnięcia, a następnie wypłukałam i powiesiłam do wyschnięcia.
Po wysuszeniu oceniłam przędzę jako równą i odpowiednią do zastosowania w projekcie dziewiarskim. Zaskakujący okazał się poziom jej miękkości – nieporównywalny z przędzą wykonaną z wełny krzyżówkowej (od owcy olkuskiej czy polskiego corriedale’a) oraz mieszanej (od owcy romanowskiej). Podczas chwytania i rozciągania przędzy wyraźnie odczuwałam jej wyjątkową elastyczność i sprężystość.
Korzystając ze wzornika do pomiaru WPI oraz linijki, ustaliłam jej parametry. Przędza osiągnęła grubość 14 WPI (14 owinięć na cal), co odpowiada kategorii super fine w systemie amerykańskim. Skręt wyniósł natomiast 6 TPI, co odpowiadało 6 pełnym skrętom zdwojonej przędzy na odcinku jednego cala.



Na podstawie diagramu międzynarodowych standardów grubości przędzy, określiłam rekomendowaną dla mojej przędzy grubość drutów: 2–3 mm. W związku z tym postanowiłam wykonać próbkę, używając drutów o grubości 3 mm.


Dzianie z wełny merynosa polskiego – z osobistych doświadczeń
Zanim przystąpię do pracy z owczym runem, zazwyczaj mam już określony zamysł na produkt końcowy – projekt dziewiarski. W tym przypadku chciałam wykorzystać fakt, że w Polsce wyhodowano zarówno merynosa polskiego o białej wełnie, jak i merynosa polskiego barwnego o wełnie brązowej. Rozwiązanie podsunęła natura (właściwie efekty pracy hodowlane) – możliwe było stworzenie wzoru żakardowego bez konieczności barwienia włókna.
Merynos polski barwny. Z pewnością znacie powiedzenie o „czarnej owcy w stadzie”. Sporadycznie zdarza się, że wśród białych owiec rodzi się osobnik o barwnym runie. Tego rodzaju zwierzęta bywają brakowane; niektórzy hodowcy pozostawiają je w stadzie, jednak najczęściej nie wykorzystują ich w dalszej hodowli. Historia merynosa polskiego barwnego pokazuje jednak, że zjawisko to może zostać twórczo wykorzystane. Ze stad merynosów polskich wyselekcjonowano osobniki o ciemnym runie, które następnie rozmnożono, tworząc odmianę barwną merynosa polskiego.
Worek z posortowaną wełną merynosa polskiego barwnego otrzymałam od Mateusza Chorzępy, który uczestniczył w strzyży owiec.

Marzyłam o dopasowanym bezrękawniku (kamizelce), przeznaczonym do noszenia na koszuli – takiej, jakie wykonywała niegdyś moja ś.p. babcia. Chwyciłam taśmę krawiecką i zdjęłam miarę, aby opracować formę oraz przygotować projekt. Ogólne zasady konstruowania form są mi znane z czasów nauki w technikum krawieckim, dlatego miałam świadomość, że dopasowany bezrękawnik wykonany z elastycznej przędzy wymaga zastosowania zerowego, a nawet ujemnego luzu konstrukcyjnego. Aby odświeżyć wiedzę i uprościć proces projektowania, sięgnęłam po książkę Krój i modelowanie w dziewiarstwie ręcznym autorstwa Ireny Kosteckiej (Warszawa, 1986).
W projekcie wykorzystałam wzór żakardowy autorstwa Rosy Pomar, pochodzący z projektu Sheep Sweater. Wzór ten nabyłam krótko po wizycie w jej pasmanterii w Lizbonie (Retrosaria Rosa Pomar). Cenię działalność Rosy Pomar w zakresie popularyzacji wełny pochodzącej od lokalnych ras owiec oraz upowszechniania portugalskich tradycji dziewiarskich, dlatego wybór ten miał dla mnie również wymiar symboliczny i nie wynikał wyłącznie z walorów estetycznych wzoru. Projekt dostosowałam do formy bezrękawnika, decydując się na udzianie dwóch rzędów owiec.

Bezrękawnik działam na drutach o średnicy 3 mm, z żyłką. Podczas pracy wyraźnie odczuwałam dużą elastyczność przędzy. Starałam się wykonywać stosunkowo ścisłe oczka, aby przędza z merynosa polskiego barwnego nie przebijała przez jasne tło. Uzyskana dzianina okazała się elastyczna i dobrze dopasowana do sylwetki. Po wypraniu zadbałam o to, aby podczas blokowania (układania do wyschnięcia) nie naciągać nadmiernie bezrękawnika, pamiętając, że rozciąganie na mokro może obniżyć elastyczność wyrobu. Bezrękawnik w pełni spełnił moje oczekiwania.
Podsumowanie
Wełna merynosa polskiego jest jedną z najbardziej szlachetnych wełen pozyskiwanych od owiec utrzymywanych w Polsce. Doskonale nadaje się na dzianiny noszone bezpośrednio przy ciele. Jest niezwykle miękka w chwycie, co przekłada się na wysoki komfort użytkowania zarówno przędzy, jak i wykonanych z niej dzianin czy tkanin.
Jest to ten sam typ wełny, który pochodzi od merynosów hodowanych w Australii czy Nowej Zelandii. Tym, co je odróżnia, jest przede wszystkim średnica włókna. Wełna australijska i nowozelandzka jest wyjątkowo cienka i zaliczana do sortymentów A, AA, a nawet AAA. Merynos polski produkuje wełnę cienką, lecz nieco grubszą – mieszczącą się w sortymentach A, AB i B.
Z jednej strony cieńsze włókno zapewnia większy komfort użytkowania, z drugiej jednak cechuje się mniejszą odpornością na przetarcia, a także niższą trwałością wyrobów. Dlatego włókno merynosa polskiego należy porównywać z merynosami zza oceanu przez pryzmat odmiennych zastosowań i nie oceniać jako lepsze/gorsze na podstawie jednego parametru (grubości).
W okresie PRL merynosy stanowiły niemal połowę pogłowia owiec, mimo to zwracano uwagę na niedostateczną produkcję krajowej wełny owiec cienkorunnych, a więc merynosów. Nie ma jednak wyraźnych informacji o szczególnych zachętach ekonomicznych dla hodowców tej rasy. Gospodarka centralnie planowana rządziła się odrębnymi mechanizmami, co stanowi odrębny temat do analiz. W tym kontekście należy również wspomnieć o rejonizacji hodowli owiec poszczególnych ras jako ówczesnym mechanizmie mającym na celu zwiększenie pogłowia krajowych merynosów.
Prof. Adam Skoczylas pisał pod koniec lat 70. o strategicznym znaczeniu wełny dla obronności państwa. Wiązało się to z produkcją wełnianych mundurów, które umożliwiały identyfikację przynależności wojskowej, a temat ten był szczególnie aktualny w okresie zimnej wojny. Prof. Zdzisław Czaplicki wskazywał jednoznacznie, że wełna polskich owiec merynosowych służyła przede wszystkim potrzebom armii krajów RWPG.
Prof. Stanisław Jełowicki stwierdził, że „merynosy nie nadają się do chowu pojedynczego, gdyż mają za krótką wełnę nieprzydatną do przędzenia w warunkach domowych, a poza tym są wrażliwe na deszcze i mokre pastwiska”. Jednak obróbka ręczna wełny merynosa polskiego jest możliwa, choć przysparza wielu trudności. To mogło być źródłem cytowanej przestrogi.
Osobom początkującym w praniu i gręplowaniu wełny potnej rekomenduję rozpoczęcie pracy z innymi rasami owiec, w szczególności długowełnistymi lub nizinnymi. Merynos polski stanowi duże wyzwanie – jego wełna jest trudna w czyszczeniu i wymaga uważności podczas prania oraz gręplowania. Niektórzy mówią, że „filcuje się” od samego patrzenia. Może nie aż tak, ale faktycznie trzeba zachować ostrożność, zwłaszcza przy ugniataniu mokrej wełny lub jej płukaniu, unikając zmian temperatury.
Efekt jest jednak wart zachodu. Można wówczas doświadczyć, jaka jest przędza merynosowa, której włókna nie zostały głęboko przetworzone, oraz dostrzec, że różni się ona od przędzy wytwarzanej z wełny ras długowełnistych, nizinnych czy o wełnie mieszanej. Jest miękka, choć nie tak miękka jak przędze mechaniczne czy włóczki merynosowe poddane procesowi superwash. Gra jest warta świeczki.
Podziękowania
Bardzo dziękuję:
- Ośrodkowi Hodowli Zarodowej Lubiana za możliwość sfotografowania stada merynosów polskich.
- Maksymilianowi Perzyńskiemu (Owce w Polsce) – za cenne dyskusje wokół tematu merynosa polskiego i jego wełny, a także za wszystkie uwagi i wskazówki do niniejszego tekstu,
- Lusi (Lusia Knits) – za uwagi do końcowej wersji tekstu,
- Mateuszowi Chorzępie za podzielenie się wełną potną pochodzącą od merynosa polskiego oraz merynosa polskiego barwnego, a także za cenne uwagi odnośnie do prania wełny merynosowej.
Bibliografia
- Czaplicki, Z. (2025). Polskie owczarstwo w 2024 roku. Przegląd Włókienniczy – Włókno, Odzież, Skóra, 1(6), 38–42. https://doi.org/10.15199/60.2025.6.5
- Doberczak, A. (1954). Wełnoznawstwo. Łódź: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.
- Drozdowski, A., Pigłosiewicz, S., Staniszkis, O. (1980). Poradnik owczarski. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne.
- Frenkel, S. (1956). Poradnik brakarza wełny krajowej. Warszawa: Wydawnictwo Przemysłu Lekkiego i Spożywczego.
- Grycewicz, H. i Staniszkis, O. (1959). Wełna. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne.
- Jełowicki, J. (1952). Chów i hodowla owiec w Państwowych Gospodarstwach Rolnych. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne.
- Nawara, W. (1955). Wymagania przemysłu związane z przydatnością wełny krajowej dla potrzeb przemysłowych. Postępy Nauk Rolniczych, 2(1), 44–58.
- Niżnikowski, R. (1996). Przydomowy chów owiec. Warszawa: MULTICO.
- Nowakowski, P. (2011). Rasy i typy użytkowe owiec. W: R. Niżnikowski (red.), Hodowla, chów i użytkowanie owiec (s. 21–32). Warszawa: Wieś Jutra.
- Perzyński, M. [Nieopublikowany manuskrypt monografii].
- Rasy owiec. (b.d.). Owce w Polsce. Pobrane z: https://www.owcewpolsce.pl/rasy-owiec/
- Skoczylas, A. (1959). Hodowla owiec (wyd. 2). Warszawa; Łódź: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.
- Skoczylas, A. (1978). Biologia owczego runa. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.
- Staniszkis, O. (1971). Produkcja i przetwarzanie wełny. W: A. Domański (red.), Zarys produkcji owczarskiej (s. 137–160). Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne.
- Tołkanowicz, J. (1985). Chów owiec w gospodarstwie specjalistycznym (wyd. 2). Warszawa: Wydawnictwo Rolnicze i Leśne.
- Załuska, J. (1985). Hodowla owiec. W: F. Hoszczaruk, Z. Żebrowski, W. Raczyk (red.), Zootechnika. T. 3 (wyd. 5, s. 304–465). Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne.
Fot. (wyróżniająca wpis) Merynos polski. Autor: Maksymilian Perzyński (Owce w Polsce).
